UDAŁO SIĘ!!! :)

Wyprawa Dinghy Atlantic została zakończona, żeglarz wrócił do Polski.Udało się zrealizować cele wyprawy: przepłynięcie Atlantyku na odkrytopokładowej mieczówce było pierwszym takim rejsem w historii polskiego jachtingu, w dodatku na łódce zbudowanej własnoręcznie. Co było dodatkowo unikatowe – nie przyjechałem nad brzeg przepłynąć ocean i czmychnąć z powrotem po osiągnięciu drugiego brzegu, lecz żyłem na swojej łódce – w warunkach campingowych – przez 19 miesięcy (z przerwą 50 dni na prowadzenie innego jachtu – s/y „Mateńka” – zarobkowo, 4 miesiące przerwy w Polsce i 3 miesiące projekt „Setką przez Atlantyk”). Rejs na „King of Bongo” rozpocząłem w Lizbonie, a zakończyłem w English Harbour na wyspie Antigua na Karaibach, po drodze odwiedzając Algarve (płd wybrzeże Portugalii), Porto Santo i Maderę (arch. Madery), La Palmę, La Gomerę, Teneryfę i Gran Canarię (Wyspy Kanaryjskie), Sao Vincente (Cape Verde), Martynikę, St. Lucię, St. Vincent, Bequię, Mayreau, Tobago Cays, Carriacou i Grenadę (Wyspy Zawietrzne), Dominikę, Les Saintes, Gwadelupę i Antiguę (Wyspy Podwietrzne Małych Antyli). Łódź została wyciągnięta z wody na sezon huraganowy pod koniec czerwca 2016 i spoczęła na lądzie do stycznia 2017. Po sezonie huraganowym, na Karaiby dostałem się w unikatowy sposób, gdyż przepłynąłem Atlantyk po raz drugi, biorąc udział w regatach Setką Przez Atlantyk 2016 w 2-osobowej załodze z Adamem Hamerlikiem na jachcie „Still Crazy II”. Po osiągnięciu Martyniki, złapałem jachtostop na Antiguę, gdzie spoczywał bardzo zmęczony i zalany do burty „King of Bongo”, którego przywrócenie do życia zajęło aż miesiąc. Dalsza trasa wiodła przez Monsterrat, Nevis, St. Kitts, Statię, St. Marteen, St. Martin (gdzie nastąpił postój prawie 3-miesięczny – pracowałem jako szkutnik, odwiedziłem też Anguilę), dalej: St. Barthelemy, ponownie Montserrat, Gwadelupa Les Saintes, Dominika, Martynika i stąd „King of Bongo” został wysłany kontenerem do Gdyni, gdzie dopłynął we wrześniu 2017 r. Cała wyprawa zajęła mi 2 lata (z planowanych 6-7 miesięcy…) + 4 miesiące przerwy w Polsce.

 

„Dinghy Atlantic” w liczbach

Czas trwania projektu: listopad 2014 – lipiec 2017
Czas trwania wyprawy: 04/2015 – 06/2016  oraz  01/2017 – 07/2017
Czas pobytu na “King of Bongo”: 19 miesięcy
Suma godzin w morzu – łącznie: 1424 godz. (59 dni) * zliczenie tylko dla „King of Bongo”, nie liczę tu „Mateńki” i „Still Crazy II”
Suma godzin – żagle: 1315 godz.
Suma godzin – silnik: 109 godz. (ponad połowa przy jednoczesnym użyciu żagli)
Suma przepłyniętych mil morskich: ok. 5600 Mm

Maksymalna prędkość: 15,2 w (28,15 km/h)

Najsilniejsze zanotowane wiatry: 8 B w trakcie żeglugi, 9 B na kotwicy
Liczba postojów: 86
Ilość odwiedzonych miejsc (łódką): 75
W tym ilość postojów w portach: 11
Ilość odwiedzonych krajów: 15
Ilość odwiedzonych wysp: 18

Zaliczone inne duże rejsy w trakcie trwania Dinghy Atlantic: 2 – jako skipper na s/y „Mateńka” (Cetus) z Alicante do Plymouth oraz przez Atlantyk z Lisbony na Martynikę na 5-metrowym jachcie kabinowym (regaty Setką przez Atlantyk)
Rozdarcia żagli: 2, na łącznie tylko ok. 10 cm.
Zużyte kuchenki turystyczne: 2
ilość wejść na mieliznę: 1, nie licząc drobnych przytarć o dno i 2 niechcianych“osuszeń” na odpływach
Ilość awarii takielunku: 4, w tym dwukrotne złamanie szponów gafla – za pierwszym razem z powodu błędu budowniczego
Awarie silników podczas płynięcia: 0! (i jedna awaria kupionego na karaibach silniczka do pontonu)
Łączna ilość warstw farby antyporostowej położonych w tym czasie: 5
Ilość posiadanych silników zaburtowych w trakcie wyprawy: 4 (z czego wyruszałem z jednym, wróciłem z dwoma)
Średnia ilość wody zużywanej do opłukiwania się po słonej kąpieli (podczas postojów): 2,5 l
Złowione ryby: tylko 1,5…

 

Zostałem pierwszym Polakiem, który przeplynął Atlantyk odkrytopokładową mieczówką, ale inspiracji dostarczały mi inne wybitne i udane rejsy przez Atlantyk:

  • Jerzy Tarasiewicz, Janusz Misiewicz, 1958/59, ożaglowaną 7-metrową bezpokładową szalupą „Chatka Puchatków” pochodzącą z M/S „Batory”
  • Jacek Pałkiewicz, 1975, ożaglowaną 5,5-metrową szalupą „Paty” przykrytą brezentowym pokładem, z ograniczonymi zapasami żywności i wody.
  • Arkadiusz Pawełek, 1998, ożaglowanym pontonem (RIBem z kilem) typu Sportis LR6 „Cena Strachu”
  • Szymon Kuczyński (w obie strony, w powrotną stronę z Dobrochną Nowak), Janusz Maderski, 20212/2013 na 5-metrowych samodzielnie zbudowanych sklejkowych jachtach typu Setka – s/y Lilla My i s/y Skwarek (linki: Zew Oceanu, Setką przez Atlantyk), Szymon Kuczyński ponownie w 2015 na jachcie maxus 22 (6,38m) – dookoła Świata.

 

Jacht: Salmo 21-Atlantic

  • 6,53 m długości
  • materiał: sklejka wodoodporna, laminat epoksydowo – szklany, drewno
  • ciężki miecz obrotowy (115 kg) + balast ołowiany przy dnie (145 kg)
  • niezatapialny – liczne szczelne komory z materiałem wypornościowym
  • zamiast kabiny, składana szprycbuda osłaniająca „mieszkalną” część kokpitu
  • tradycyjne ożaglowanie typu kuter gaflowy
  • samoster wiatrowy typu lotka na jednej osi z fletnerem na spływie płetwy sterowej
  • projekt: Salmoboats.com
w taki sposób widziałem ten jacht, gdy składałem zamówienie projektu: 

plan_wnetrza_min
 a ostatecznie wyszedł taki:
Salmo rzut boczny


A taki był generalny „plan wyprawy”

Rejs odbywa się trasą pasatową – z Lizbony. Do Portugalii dowieźliśmy jacht na lekkiej przyczepie za pożyczonym nam dobrodusznie Volvo. Początek miał wypaść najpóźniej pod koniec lutego 2015, lecz budowa jachtu zajęła dłużej, niż oczekiwałem – poprawek dokonywalem jeszcze na kotwicowisku w Seixal koło Lizbony, gdzie pozostawałem przez pierwsze 2,5 miesiąca. Plan uległ modyfikacji: sezon 2015, aż do listopada przeznaczam na pracę za granicą i budowanie budżetu rejsu, poprawki i testy jachtu, a także rejs na Azory i z powrotem (sierpień – wrzesień). Następnie wzdluż wybrzeża Portugalii na południe, przez Madarę, Kanary, Cape Verde – i wreszcie mój długo oczekiwany samotny rejs przez Atlantyk. Trasa pasatowa, na wysokości Wysp Zielonego Przylądka pasat jest już stabilny i powinien zabrać mnie na drugą stronę. Po osiągnięciu Grenady lub Martyniki, rozpocznie się etap spokojnej wędrówki przez południowe Małe Antyle, aż po Bahamy. O powrocie do Polski i jego sposobie zdecyduje w trakcie trwania wyprawy. Łódka została tak zaprojektowana żeby zmieścić się w kontenerze morskim – także tak czy inaczej, wrócimy razem do Polski.

mapa

sklejki
Henri_Lloyd_150p
wawer
chaber_150p
teknos_oliva_vertical_150p
Niebieska_szkola_150p
AGA_logo_min
Edredon
logo_ost_bez
ForumExtremum
logo-kolosy
Organika Sarzyna logo
milim_150
salmo-logo-www
logo_ost_bez
Logo Jachting_150p
Wiatr_min
WaterCraft